|
Administracja samorządowa

użytkownik serwisu - 2008-10-14 11:31:59
Podawane przez media wiadomości o korupcyjnym zatrudnianiu osób na stanowiskach urzędniczych oraz informacje dotyczące negatywnego postępowanie wielu prezydentów, burmistrzów, wójtów budzi głębokie zaniepokojenie.
Rząd oficjalnie deklaruje skuteczną walkę z korupcją i nepotyzmem. Premier upomina koalicjanta, pełnomocnik rządu ds. korupcji zapowiada zdecydowane działania.
Z drugiej jednak strony rząd przesyła do parlamentu projekt ustawy o pracownikach samorządowych, który wręcz ułatwia lokalnym politykom tego typu negatywne zachowania.
Projekt ten :
- Likwiduje pojęcie konkursu na stanowiska urzędnicze, wprowadzając pojęcie naboru.
Zmiana istotna, gdyż w jej wyniku, to nie najlepszy kandydat zostaje zatrudniony
lecz kandydat wskazany przez polityka. W gruncie rzeczy jest to prawne usankcjonowanie
obecnego postępowania niektórych działaczy koalicjanta rządowego (i nie tylko
koalicjanta).
- Upoważnia lokalnego polityka (wójta, burmistrza, prezydenta) do powołania
komisji konkursowej składającej się z osób zależnych od niego. W tej sytuacji trudno
mówić o obiektywności takiego gremium. To właśnie dlatego jeden z dyrektorów Agencji
Rolnej mógł powiedzieć, że praca jest załatwiona, ale będzie jeszcze konkurs.
Dlaczego np. we Francji urzędnicy nawet z bardzo małych gmin zdają egzaminy
zawodowe w Paryżu, a w Polsce konkursów np. na stanowiska sekretarzy czy skarbników
nie może przeprowadzać Krajowa Szkoła Administracji?
- Nie gwarantuje osobie, która wygrała „nabór” zatrudnienia. Autor nie przewidział
możliwości odwołania się tej osoby do Sądu Pracy.
Warto może przypomnieć, że normy Unii Europejskiej gwarantują równy dostęp obywateli
do stanowisk w administracji. Omawiany projekt gwarantuje te stanowiska dla członków lub
sympatyków wygranego ugrupowania politycznego.
- Likwiduje instytucję mianowania pozbawiając w ten sposób gwarancji dalszego
zatrudniania urzędników, którzy będą mało spolegliwi względem aktualnie wybranego
polityka. Należy pamiętać, że urzędnika mianowanego można zwolnić zachowując
określoną procedurę, urzędnika pracującego na umowę o pracę można zwolnić w wyniku
np. reorganizacji urzędu.
Mianowanie to nie przywilej pracowniczy to instytucja zabezpieczająca interes
państwa. Bez udziału urzędników korupcja lub nepotyzm w administracji jest niemożliwy.
- Nie rozdziela funkcji politycznych od administracyjnych. Dzięki temu np. wybrany w
wyborach nauczyciel muzyki podejmuje decyzje dotyczące zagospodarowania
przestrzennego. W rozwiniętych demokracjach rozdzielnie tych funkcji jest standardem.
- Pogłębia eliminację rad gmin, z procesu rządzenia gminą. Pozbawienie rady wyłącznego prawa wybierania Sekretarza Gminy pozostawia poza lokalną kontrolą społeczną obsadzanie tego ważnego – również ze względów korupcyjnych – stanowiska.
Pozbawia również sekretarzy jakiegolwiek instytucjonalnego wsparcia w pracy bieżącej. Zgodnie z tą ustawą sekretarza będzie można zatrudnić bez zachowania procesu naboru.
Szkoda, że rząd i pełnomocnik ds. korupcji w omawianym projekcie nie wykorzystał stanowiska sekretarza do walki z patologiami w administracji po przez wzmocnienie jego zawodowej pozycji względem polityków.
- Wprowadza do norm prawnych absurdalne i nie definiowalne pojęcie „nie nagannej opinii”.
O tym czy opinia jest nienaganna arbitralnie będzie decydował lokalny polityk. Biorąc pod uwagę znane przypadki wyboru na stanowiska burmistrzów osób, które mają problemy z prawem, moralnością itp., przyznanie im prawa do oceny tego co jest a co nie jest naganne wydaje się rewolucyjnym rozwiązaniem w walce z korupcją.
- Uzależnia ocenę pracy urzędnika od uznaniowości wybranego polityka. W przypadku stanowisk bezpośrednio podporządkowanych burmistrzom de facto zlikwidowano również możliwość odwołania się od nieobiektywnych ocen.
Jeżeli rząd poważnie myśli o walce z korupcją i nepotyzmem to dlaczego nie wprowadził normy umożliwiającej sekretarzowi, skarbnikowi, audytorowi składanie odwołań w sprawie oceny jego pracy do Sądu Pracy, z jednoczesnym obowiązkiem powiadomienia o tym fakcie rady gminy?
- Nie wprowadza obowiązku zakazu czynnej działalności politycznej urzędników. Przyjęcie takiego rozwiązania to raj dla korupcji i nepotyzmu. Jako żart należy potraktować zakaz przynależności sekretarza do partii politycznych. Po pierwsze w mniejszych gminach to nie partie prowadzą grę polityczną a lokalne ugrupowania. Po drugie jakie znaczenie ma ten zakaz skoro dotyczy on urzędnika zależnego w pełni od lokalnych polityków i niewyposażonego ustawowo w żadne istotne kompetencje?
- Pozostawia poza kontrolą wyjazdy służbowe i delegacje burmistrzów. Formalną zgodę na wojaże burmistrza będzie wydawał zależny i wskazany przez niego urzędnik.
- Uzależnia wynagrodzenie urzędników od dobrej lub złej woli polityków. W projekcie brak jakichkolwiek obiektywnych elementów powiązania pracy urzędnika z jego płacą.
Argumenty mówiące, że przekazanie uprawnień do wynagradzania urzędników politykom pozwoli na podniesienie płac w administracji są delikatnie mówiąc nie poważne. Obecnie funkcjonujące rozporządzenie w pełni umożliwia przeprowadzanie podwyżek . Jest to tylko kwestia posiadanych przez gminy środków i podjęcia decyzji. W innych przypadkach pracownicy mogą zawierać porozumienia płacowe dowolnie kształtujące zasady wynagradzania.
- Umożliwia zatrudnianie asystentów politycznych. Propozycja ta to kolejna furtka do zatrudniania „swoich” za publiczne pieniądze.
Niestety rządowy projekt ustawy o pracownikach samorządowych jest przykładem skrajnego upolitycznienia administracji. Gdyby taki projekt wszedł w życie to pracownicy samorządowi będą całkowicie zależni od lokalnych polityków . W związku z tym należy się zastanowić, czy powinni oni składać ślubowanie; wierności państwu, prawu i gminie czy też ślubować wierność organowi wykonawczemu. Sytuacja, w której prezydent zatrudnia i zwalnia urzędników, ocenia tych urzędników oraz decyduje o ich zarobkach praktycznie wymusza zmianę tekstu ślubowania pracowników samorządowych pod kątem wierności prezydentowi. Utrzymanie jego obecnej treści będzie fikcją. Warto również zastanowić się dlaczego mimo wielu nieprawidłowości ujawnianych w samorządach praktycznie nie funkcjonuje art. 16 ust.2,3 ustawy o pracownikach samorządowych. Jeżeli w obecnych warunkach ten wydawałoby się fundamentalny przepis nie działa, to przy wprowadzeniu w życie uzależnienia merytorycznego urzędników od polityków powinno się go wykreślić.
Projekt nie buduje etosu urzędniczego, czyli idei budowania sprawnej, przyjaznej, lojalnej względem prawa administracji, mającej do wypełnienia szczególnie ważną misję w państwie. Bez tego etosu nie da się uruchomić pozytywnej synergii wśród urzędników.
Projekt nie gwarantuje również realizacji Europejskiej Karty Praw Podstawowych zgodnie, z którą obywatele mają prawo do dobrej administracji tzn. takiej, która ich sprawy rozstrzyga bezstronnie, rzetelnie i w rozsądnym terminie.
W wyeliminowaniu korupcji istotną rolę, odgrywają gwarancje prawne dla osób a szczególnie pracowników, którzy ujawniają lub sprzeciwiają się takim praktykom. Chodzi o to, że ujawniając nadużycia lub przeciwstawiając się tego typu praktykom urzędnik nie może ryzykować pracy, wysokości wynagrodzenia, kariery, czy bezpieczeństwa własnej rodziny. W administracji należy stworzyć takie mechanizmy, które bezwzględnie będą w omawianych sytuacjach chroniły urzędników zwalczających korupcję. Świadomość takiego zachowania powinna być elementarnym wzorcem myślenia zarówno urzędników, jak i polityków. W USA już w1912 roku wprowadzono przepisy chroniące urzędników federalnych.
W sprawie korupcji w samorządzie warto zacytować fragmenty opracowania wydanego przez Instytut Spraw Publicznych pod redakcją Leny Kotlarskiej – Bobińskiej zatytułowanego Co warto, co należy zmienić? Poprawa jakości demokracji w Polsce.
W krajach rozwiniętej demokracji już dawno dostrzeżono, że w interesie obywateli i państwa jest ochrona wisleblowers (osób sygnalizujących). Mało kto bowiem ma odwagę ryzykować całe swoje życie dla bliżej nieokreślonego „interesu społecznego”. Dopiero jeżeli będzie wiedział, że ktoś mu poda pomocną dłoń, a przepisy prawa będą po jego stronie..... Afery Ekronu i Workom nie wyszłyby na światło dzienne, gdyby nie pracownicy tych korporacji, którzy ujawnili zasady „kreatywnej księgowości..”.
Biorąc powyższe pod uwagę zastanawiam się, czy brak zgodności między deklaracją rządu dotyczącą walki z korupcją i nepotyzmem a faktycznymi jego działaniami wynika z braku kompetencji czy też z cynicznego wyrachowania politycznego.
Zbig
|